Rozmowa z kuzynem, facetem mojej przyjaciółki, spanikowanym przynajmniej kilka razy w roku, przed każdymi świętami. Ja utytłana w mące, wycinam i plotę ostatkowe faworki, z telefonem przyklejonym do ucha i ramienia, kolejny raz złorzeczę na posiane słuchawki. Że też zawsze je zgubię, kiedy są najbardziej potrzebne...
Wysyłam link do https://www.bielizna9.com/, gdzie czasem robię zakupy i zdmuchując mąkę z laptopa zabieram się do smażenia faworków. Nie mija 20 minut, a mój telefon ponownie wibruje w takt suity wiolonczelowej Bacha.
Sukces? Jak to za duży wybór? Ech, faceci... Jeśli położyć przed wami najbardziej skomplikowaną instrucję pieca na ekogroszek, rozgryziecie ją w mig, a nie potraficie wybrać walentynkowego prezentu... No dobrze, to może coś łatwiejszego. Bielizna nocna? Raczej zwiewna koszulka z koronkami, niż jakaś wesoła pidżama... (wiem, że A. doceni poczucie humoru, jednak mam duży dylemat, czy kombinezon w 101 dalmatyńczyków jest na pewno tym, co chciałaby dostać 14 lutego...). Alleluja? Jest z czego wybierać?! Moja radość jest bezgraniczną, chociażby dlatego, że nareszcie bez przeszkód będę mogła skupić się na moim słodkim prezencie na Walentynki :)

