22 października 2014

DEKORUJĄC DOBRY DZIEŃ

Cicho i spokojnie, dzień kończy swój bieg, a ja nareszcie mam chwilę dla siebie. Delektując się greckim napojem wróciłam do kuchennego klimatu. To dobra odskocznia od całodniowego stresu. Zakochałam się przede wszystkim w przepięknych wzorzystych kaflach i piecu d kuchni. Mam nadzieję, że kiedy podejmiemy wyzwanie wybudowania domu w kuchni znajdzie się również duży rodzinny stół. I chociaż na co dzień jesteśmy tylko we dwoje, to przecież zawsze serdecznie podejmiemy wszystkich gości :). 










Ostatnio na Waszych blogach czytam coraz częściej o szczęściu, o realizowaniu planów i spełnianiu marzeń. Tych większych i tych zupełnie małych, wszystkich które stanowią o uśmiechu i poczuciu spełnienia. Moja koleżanka Gosia, z którą dzielę miłość do kulinarnych perełek, tych smakowych i tych czytanych uświadomiła mi niedawno, że David Lebovitz wydał właśnie kolejną książkę! "Moja kuchnia w Paryżu" ukaże się w sprzedaży 29 października i przez jakiś czas wahałam się, czy mogę sobie na nią pozwolić. Klamka zapadła! Zamówienie wysłane, a ja czekam- mam nadzieję, że po powrocie z Rzymu będę mogła z czystą rozkoszą przenieść się do francuskiej kuchni tego fenomenalnego pasjonata gotowania i podróży. Na liście zrealizuj małe książkowe marzenie jest druga w kolejce, oczekiwana i trochę zapomniana przeze mnie "Nigella ekspresowo". Ale wszystko w swoim czasie...





Zdjęcia via pinterest, książki via Empik.

21 października 2014

PICTURES MAKE MY DAY

Paskudny nastrój jaki ogarnął mnie w związku z walką z nieuczciwym panem płytkowym, jak nazywam jednoosobową ekipę remontową z łazienki, trudno było poprawić byle czym. Pomiędzy czarnymi myślami o spartaczonej pracy, wizji poprawek i przeciągającego się bałaganu w domu odnalazłam spokój w moim worku z inspiracjami. Pinterest zawsze sprawia, że się uśmiecham. W każdym z tych pomieszczeń podoba mi się coś innego, z każdego coś bym podkradła. 










Wszystkie cuda z pinterest.com.

I kończąc... Walcząc z chęcią poprawienia sobie nastroju arcy pysznym ciastkiem z lokalnej, doskonałej cukierni, pocieszę się chociaż pięknym zdjęciem ;) Wirtualnie- smacznego!



Ciacho stąd

18 października 2014

NIE MA JAK U MAMY

Na skołatane remontem nerwy bardzo dobrze robi wizyta w rodzinnym domu... Placek Mamy ze śliwkami i spacer nad Bugiem. Od razu lepiej, mam nadzieję, że Wasz weekend mija równie spokojnie.

15 października 2014

ŚWIECĄCE KULE I COTTON BALLS

Kiedy świat zachwyca się pięknem światła COTTON BALLS ja wciąż podziwiam je z ukrycia, z nieśmiałością i bez ostatecznego przekonania o tym, że ich obecność dopełni nasze wnętrza. W moich marzeniach z dzieciństwa chyba jednak wygrywają stare żarówki i proste kable...


 





via pinterest

13 października 2014

PIĘKNE CHWILE

Odpoczywaliśmy w rodzinnym gronie. Łowienie ryb, pieczenie kiełbasy i zabawy z moją małą chrześniaczką, która swoim uśmiechem skrada wszystkie serca. Spędziliśmy cały dzień w kolejnym pięknym miejscu odkrytym na Podlasiu. To jezioro Siemianowskie, z zaporą, rybami i mnóstwem dzikich miejsc. I chociaż słońce świeciło nam tylko do południa, to dzień był naprawdę wspaniały. 
Oby więcej takich .







6 października 2014

LET THE MESS BEGIN!


Nareszcie! Ruszyła wielka łazienkowa demolka! Nie mogę się doczekać chwili, kiedy będę mogła w końcu wytrzeć ostatni kurz i świętować zakończenie wszystkich domowych zmian. Postanowiłam dokładnie dokumentować postęp prac i już wiem, że oglądanie tych zdjęć będzie super zabawą! Kiedy czasem sięgam do pierwszych zdjęć naszego eM, cieszę się metamorfozą jaką przeszło to miejsce, widzę jak bardzo stało się "nasze". Z tym większą radością przywitam nową łazienkę, bo będzie to ostatnie miejsce, jakie wymagało zmian. Teraz całą nadzieję pokładam w ekipie i bardzo liczę na ich uczciwą współpracę i terminowość, bo w tej chwili dom przypomina plac budowy. Wszędzie jest gruba warstwa pyłu, a ściany w łazience straszą cegłami, tynkiem i gipsowymi konstrukcjami, ozdobionymi 'bukietami' kabli :) Za to z listy niezbędnych zakupów, dekoracji i wyposażenia odhaczam kolejne punkty.



Bezpiecznie zapakowane czekają dwa wieszaki z ZARA HOME, nosorożec i hipcio, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Dziś rano przyszła paczka z metalową osłonką z House Shop, która na zdjęciach prezentowała się przepięknie, ale niestety będę musiała ją odesłać, ponieważ jest bardzo delikatna. Spodziewałam się bardziej masywnego naczynia, tymczasem osłonka jest wykonana z bardzo cienkiej blachy i w rzeczywistości nie prezentuje się już tak ładnie jak na fotografii.  Poza tym nowe akcesoria kąpielowe i kosmetyki z The Body Shop, z płynną czekoladą, aż się proszą o wstawienie. Dzięki uprzejmości 3form skorzystałam z ich bogatego katalogu grafik i wybrałam wstępnie naszą "idealną Wenecję" na ścianę. Rozważałam wykorzystanie naszych własnych zdjęć zrobionych w ubiegłym roku w Wenecji, ale chcąc uzyskać idealną jakość fototapety postanowiłam zaufać profesjonalistom. Przed nami jeszcze długa droga, ale mam wielką nadzieję, że za rogiem nie czekają żadne przykre niespodzianki. Poza tymi przygotowaniami, w weekend znalazłam chwilę na ozdobienie świeczkowych słoiczków "domowymi" etykietami, inspirowanymi ascetycznym designem rodem z L:A BRUKET, Aesop, czy tinekhome. Życie pokazuje, że najprostsze rozwiązania są najlepsze :)




Etykietkę namazałam sama, a zdjęcia znalazłam w kopalni pinterest i na stronach ich sklepów online.

5 października 2014

Była daleka i tak bliska jednocześnie...

Była daleka i tak bliska jednocześnie, tak trudno mi uwierzyć, że już jej nie ma... I rozumiem każdego kto dziś o niej pamięta, bo wobec tego trudno dziś przejść obojętnie... Czy jej odejście zmieni kompletnie moje życie i zamieni mnie w optymistę? Pewnie nie... Ale chcę ją wspominać zawsze wtedy, kiedy trudno mi podnieść się z moich upadków i kiedy czarne chmury przesłonią moje niebo. 



"Niech staną zegary, zamilkną telefony,
Dajcie psu kość, niech nie szczeka, niech śpi najedzony,
Niech milczą fortepiany i w miękkiej werbli ciszy
Wynieście trumnę. Niech przyjdą żałobnicy.

Niech głośno łkając samolot pod chmury się wzbije
I kreśli na niebie napis: „On nie żyje!”
Włóżcie żałobne wstążki na białe szyje gołębi ulicznych,
Policjanci na skrzyżowaniach niech noszą czarne rękawiczki.

W nim miałem moją Północ, Południe, mój Zachód i Wschód,
Niedzielny odpoczynek i codzienny trud,
Jasność dnia i mrok nocy, moje słowa i śpiew.
Miłość, myślałem, będzie trwała wiecznie: myliłem się.

Nie potrzeba już gwiazd, zgaście wszystkie, do końca;
Zdejmijcie z nieba księżyc i rozmontujcie słońce;
Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień.
Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się."


29 września 2014

OSTATNI ODDECH LATA

Lato odchodzi. Korzystamy z każdej cieplejszej chwili, a wrzesień mija nam pod znakiem zwiedzania, wędkowania i motocykli. Uwielbiam ten leniwy czas z moim mężem. Kraina Bugu, Stańczyki, motocyklowe zakończenie sezonu... Nawet pies wydaje się zrelaksowany.  








 






Odliczam powoli do kolejnej podróży. Czeka już na nas Wieczne Miasto...