JESZCZE TYLKO TROCHĘ...

By Ola Lewczuk - 10/31/2016


...cierpliwości. Mam wrażenie, że jej pokłady są niewyczerpalne i wprost proporcjonalne do radości jaką dają postępy w salonowych pracach. Do znudzenia zamęczam Was opowieściami jak to BĘDZIE i co się WYDARZY, ale wierzcie proszę na słowo- już naprawdę widać koniec ;)

Przyznam szczerze, że salonowe rewolucje wypadły pomiędzy naszymi podróżami, które mam nadzieję lada dzień pojawią się na naszym podróżniczym blogu Pakuj się Misiu!, do którego odwiedzenia zapraszam Was gorąco. Ostatni tydzień zamiast śleńczenia nad klejeniem listewek, malowaniem i sprzątaniem spędziliśmy zwierzając góry i plaże Hiszpanii i nie żałuję tego ładowania baterii. W międzyczasie udało nam się też skorzystać z ostatnich ciepłych chwil i zaliczyć loty wiatrakowcem. Na szczęście w salonie już bliżej niż dalej końca, więc nie rwę włosów z głowy ;)

Moją zmorą są na dziś listwy sufitowe, które czekają na kolejne malowanie, ponieważ podświetlenie wyciąga wszelkie łączenia i defekty, ale pokonam i tego potwora! ;) Czekając na wyschnięcie kolejnych warstw farby zabrałam się za projektowanie galerii ściennej i chwała niech będzie wynalazcy elektronicznej poziomicy :D

Ku największej radości czeka nas jeszcze wizyta w IKEA- już za kilka dni dojedzie reszta mebli! Jupa! Póki co zamierzam uporać się ze zdjęciowymi wspomnieniami naszych lamp EastLights.com wystawianami na Lumo Bjalistoko i wybrać ostatnie zdjęcia do druku w 3form. W takich chwilach skaczę z radości z możliwości, jakie daje mi zaplecze maszynowe naszych firm!




Świat z góry zawsze wygląda magicznie :) Ach, gdyby tak udało się zdobyć w najbliższym czasie licencję i sprzęt...

Gdzieś pomiędzy górami Rumunii...
 
...a Hiszpanii.

3form szykuje światełka z wypożyczalni :)

EastLights.com i nasze litery, cinema light box na Luma :) Dumna


  • Share:

You Might Also Like

18 komentarzy

  1. Literki lampki - rewelacyjne! Z przyjemnością poczytam o Waszych podróżach, bo i mój to nałóg ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo zdrowy nałóg :D

      Usuń
  2. Fajnie, że pomiędzy można wyskoczyć i podładować baterie;-)Tez to uwielbiam, choc ostatnio trochę mniej mogę pozwolić sobie na takie spontany, ale i tak one sa jak dla mnie najlepsze;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ ja wam zazdoszczę tej Hiszpanii ;) I miłego kończenia remontu Pozdrawiam Malwina

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na ten koniec razem z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odliczam dni i wkrótce będziemy świętowali! :-D

      Usuń
  5. Świecące literki są czadowe! A podróży zostaje mi tylko pozazdrościć :)
    Ściskam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest z czego się cieszyć! Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Eh takie podróże - ja to się boję latać ... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, przekonaj się! To naprawdę super zabawa :)

      Usuń
  8. Chętnie wypróbowałam taki lot :) Choć nie wyskoczyłabym raczej. Powodzenia w ostatkach!

    OdpowiedzUsuń
  9. i mnie się marzy lot ale jakoś gorzej z organizacją :) w ogóle muszę w tym nowym roku troszkę zaszaleć, zacząć się realizować bo w tamtym stwierdzam, że poddałam się troszkę :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdroszczę podróży :) Ja niedawno też ładowałam baterie za granicą. Takie wycieczki przydają się zwłaszcza podczas zimnych miesięcy w Polsce. Z niecierpliwością czekam na koniec remontu waszego salonu - nie jesteś sama, też chcemy go w końcu zobaczyć w całej okazałości! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba znalazłem właśnie inspirację do tego, gdzie jechać na wakacje :) Gratuluję udanej podróży.

    OdpowiedzUsuń