JESIENNA TERAPIA SZTUKĄ ;)

By Ola Lewczuk - 11/07/2017


Ulepisz... PAPUGĘ?! Ale serio-serio?? Takie życzenie z ust pięciolatki to nie lada wyzwanie, zwłaszcza kiedy oglądając efekty orzeka- ale przecież to jest pingwin! Śmiechów jest jednak co nie miara i dobra zabawa nie ma końca. Kiedy kilka dni temu wymęczeni kolejną sesją gry w chowanego i pokazami mody, usiedliśmy z pudełkiem kolorowej plasteliny nie sądziłam, że taka prosta rzecz tak poprawi nam humory. Najlepszy psychoterapeuta nie wymyśliłby lepszego zajęcia na jesienną chandrę! Biała kakadu zamienia się niezamierzenie w albinosa z bieguna polarnego, ale kolejne zamówienia są już w pełni do przyjęcia ;) Nawet kiedy pokazujemy "różowego makarona" dziadkowi, ten od razu zgaduje, że to dżdżownica. Hurra! Wspólnymi siłami cudownej pani projektantki i cierpliwego pana rzeźbiarza ulepiło się małe zoo. Jest świnka-nie-Pepa i żyrafa z łatami, i ośmiornica w towarzystwie żaby, która koooniecznie (!) musiała mieć różowe oczy! A to wszystko na łonie natury, schowane pod jabłonką. No cóż, może nie schowane, ale jabłonką na pewno! 












  • Share:

You Might Also Like

3 komentarzy

  1. Dzieciom na pewno się spodobało :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, aż buzia mi się uśmiechnęła na miłe plastelinowe wspomnienia z dzieciństwa :D Takie długie jesienne wieczory i problem z organizacją czasu , jeszcze przede mną, mój mały Synek ma dopiero 6 msc. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, cudnie :) Każdy wiek ma swoje uroki, a ani się obejrzysz będziecie lepić plastelinowe zoo ;)

      Usuń