Pierwszy dzień wiosny powoli ma się ku końcowi, ale sprawił mi wiele radości i kończę go z prawdziwą satysfakcją- pierwsze balkonowe rewolucje za mną. Postanowiłam, że w tym roku nasz mały balkonowy świat będzie pełen kolorowych kwiatów i zieleni. Od samego rana rozpoczęłam akcję porządkowania wieloletnich bluszczy, pozbyłam się martwych gałęzi i zasuszonych liści, podwiązałam je i powoli przygotowuję na nowe podpory. Przytargałam też do domu całą paletę barwnych kwiatów- pierwiosnków, stokrotek, zawilców, bratków i zielonych krzewów. To był prawdziwy szał radości, kiedy kombinowałam jak je pięknie rozsadzić. Poza tym kupiłam kilka paczuszek nasion pachnącego groszku i maciejki. Mam nadzieję, że w tym roku podołam trudnej sztuce pielęgnacji tych malutkich roślinek i uda mi się wyhodować piękne kwiaty. Nasz balkon na pewno wygląda wiosennie, jednak prawdziwe prace dopiero przede mną. Dziś zagipsowałam pęknięcia w jednej ze ścian, więc w przyszłym tygodniu, kiedy tylko minie ten spadek temperatur, zabieram się za malowanie! Na malowanie czekają również poręcze, więc minie trochę czasu zanim się z tym uporam... Jednak największym wyzwaniem będzie wymiana szkła w balustradzie. Dwie z trzech szyb niestety pękły i wyglądają paskudnie. Na szczęście zaprzyjaźniony szklarz przyjął już zlecenie i tylko czekać, kiedy będę mogła cieszyć się pięknym nowym wystrojem!
☼☼☼
Na dobre zakończenie chciałam Wam jeszcze pokazać dwie pięknoty, jak mawia moja mała córka chrzestna :) Pierwszą są kupione w holenderskich starociach kieliszki, pięknie ozdobione, idealne na zimowe, słodkie nalewki. W zestawieniu z pieczonymi niedawno ciachami z grubym cukrem (Mężu, dziękuję, że przypomniałeś mi, że takie słodkie cuda istnieją!) i pyszną zieloną herbatą, po prostu zrobiły mój wieczór! Drugą jest niespodzianka, jaką zaserwował mi anemon, czyli ten niesamowity ogrodowy zawilec- w ciągu kilku godzin cudownie rozkwitł i ukazał swoje prawdziwe piękno.







.jpg)




































HEJ! Fajnie, że jesteś.